Stało się po ludzku niemożliwe

Św. Juda Tadeusz uważany jest za patrona spraw beznadziejnych. I zgadzam się całkowicie z tym stwierdzeniem. Modliłam się z mężem nowenną do tego świętego w sprawie po ludzku trudnej do zrealizowania. Mieliśmy mało czasu na znalezienie mieszkania w ramach dofinansowania ze strony państwa, które było proponowane kilka lat temu. Mieszkanie miało spełniać określone warunki, by to dofinansowanie mogło nam zostać udzielone. Do tego miało spełniać nasze warunki. Ze względu na niepełnosprawne dziecko musiało być ono w wieżowcu z windą, na 1-2 piętrze (nie za wysoko na wypadek awarii windy), najlepiej z rozkładem, jaki mieliśmy w mieszkaniu dotychczas wynajmowanym, bardzo dużym i przestronnym. Poszukiwanie było o tyle utrudnione, że akurat działo się to pod koniec października, a nasz synek przeszedł właśnie operację. Z kolei do końca grudnia kończył się projekt dofinansowania i do tego czasu trzeba było już kupić mieszkanie, aby zdążyć z wszystkimi formalnościami przed końcem roku.
Znaleźć mieszkanie z tymi wymogami w tak krótkim czasie i na dodatek w warunkach, gdzie na rynku mieszkaniowym pozostały już „przebrane” oferty, powyżej naszych możliwości finansowych, na wysokim piętrze, do całkowitego remontu, zwykle ciemne, albo których właściciele chcieli od razu gotówkę - nie interesowało ich czekanie na pieniądze przelane z dofinansowania. Słowem, znalezienie mieszkania dla nas odpowiedniego po ludzku graniczyło z cudem. Nie mieliśmy też czasu na jeżdżenie i oglądanie mieszkań ze względu na słaby stan zdrowia dziecka i brak urlopu. Synek potrzebował ciągłej opieki, więc pod tym względem też nie był to dobry czas na szukanie lokum. Ogólnie sytuacja wydawała się bez wyjścia.
Podjęliśmy z mężem nowennę do św. Judy Tadeusza. I stało się! 1 listopada miałam w końcu czas, by usiąść i poszukać mieszkania w intrenecie. Zajrzałam na pierwszy portal i spojrzałam na pozycję, która mi się wyświetliła jako pierwsza: to było mieszkanie spełniające nasze oczekiwania. Kolejnego dnia zadzwoniliśmy i umówiliśmy się na wizytę. Kiedy weszłam do tego mieszkania, wiedziałam już, że to jest mieszkanie dla nas, bo miało identyczny rozkład jak w mieszkaniu dotychczas przez nas wynajmowanym. Na dodatek właściciele zgodzili się poczekać na pieniążki z dofinansowania. Wszystko pasowało. Chciałam też podkreślić, że było to jedyne mieszkanie, jakie oglądaliśmy. Znaleźć mieszkanie i kupić je w trzy dni - to dla mnie najszybsza i najskuteczniejsza niebiańska interwencja! Było to możliwe dzięki wstawiennictwu tak wielkiego Świętego.
W trakcie załatwiania formalności okazało się, że nie mamy zdolności kredytowej. Ze względu na chorobę synka nie pracowałam zawodowo, dostawałam przysługujący mi zasiłek, a pracował tylko mąż. I tą kwestią zajął się św. Juda Tadeusz. Rodzice zgodzili się wziąć z nami kredyt. Jesteśmy przekonani, że dzięki naszemu niebieskiemu orędownikowi mamy to mieszkanie. Dziękujemy ci, św. Judo Tadeuszu, za Twoje wstawiennictwo!
Anna
Czytelnia
Polecane świadectwa

Ojciec Nasz
„To taki dobry chłopiec, kulturalny i grzeczny, do kościoła chodzi, pewnie księdzem zostanie” – w młodości ...

Powiedziałam Jezusowi TAK
Na początku tygodnia, w którym dokonają się w moim życiu bezpowrotne zmiany, chciałabym podzielić się świadectwem ...

Zawsze była mi Mamą
Tym świadectwem chciałabym oddać cześć Maryi Pannie Niepokalanej, której skromność w posłudze nam jest wręcz ...