Czerpać ze Słowa

Żeby dawać miłość, to trzeba być w miłości Jezusa, być przesiąkniętym tą miłością. Dla mnie takim źródłem napełnienia się Bożą miłością jest codzienne czytanie Słowa Bożego. Wydaje się rzecz oczywista, ale był taki czas, kiedy mi to uciekało, bo szatan zawsze odciąga od tego: „To trzeba zrobić i tamto… masz dzieci…  pranie… prasowanie… - jeszcze tyle rzeczy, a dzień krótki…” Zawsze Słowo Boże odsuwałam gdzieś na koniec, aż potem byłam zbyt zmęczona, a to z dzieckiem zasnęłam w łóżku i już tego czerpania ze Słowa nie było. A to jest ważne i widzę po sobie, że o to trzeba walczyć. 
Kiedy czytam Słowo Boże i poświęcam Panu Bogu te 15-20 minut, to On u mnie mnoży ten czas. To wtedy mi coś wychodzi, albo szybciej coś się innego zrobi. Pan Bóg błogosławi. Najważniejsze jednak jest to, że, czytając Słowo Boże, doświadczam Bożej miłości, staję się przesiąknięta jej mocą w codziennym trudzie, w wypełnianiu dużej ilości obowiązków, na które człowiek po ludzku czasem nie ma siły. Słowo Boże pomaga przezwyciężyć tę niemoc i dzięki niemu wszystko łatwiej mi pokonać i jest lżej. Przede wszystkim jednak mam okazję wsłuchać się w to, czego Pan oczekuje ode mnie, co mam jeszcze w sobie zmienić. Najpiękniejsze jest to, że kiedy się czyta Słowo Boże i w nie wsłuchuje - nawet nie spoglądając do komentarza – to Pan za każdym razem pokaże coś innego. Czasami mnie to bardzo ciekawi: „Boże co chcesz mi dzisiaj odkryć? Czy chcesz mnie doświadczyć miłością? Czy mnie upomnisz? Za każdym razem jest to doświadczenie inne, zawsze powiedziana z czułością i delikatnością prawda. Dziękuję za to Panu.

Ania
Świadectwo opublikowane w Posłanie 5/2019